|
Hubert Zalewski
Generał Dwernicki i 2 Pułk Ułanów
Czemu 2 Pułk Ułanów nosi imię Generała Józefa Dwernickiego?
Był rok 1814. Gdy przebrzmiały ostatnie strzały oddane w bitwie u bram Paryża i ogłoszono abdykację Cesarza Francuzów, Napoleona I, wydawało się, że dla Polski i Polaków jest to chwila ostatecznej klęski. Dla niedobitków oddziałów polskich przyszłość rysowała się w barwach bardziej niż mrocznych.
W tej wręcz beznadziejnej sytuacji nastąpiła niebywała, zaskakująca odmiana. W odpowiedzi na prośbę abdykującego Napoleona, Car Rosji, Aleksander I, zgodził się na powrót Polaków pozostających dotychczas pod rozkazami Napoleona w ich rodzinne strony. Ponadto sam wystąpił z niebywałą inicjatywą: oświadczył, że mają oni wracać do domów w zwartych oddziałach, z bronią(!), orłami i sztandarami. Car Aleksander I po raz kolejny zadziwił świat – tym razem swoją wspaniałomyślnością. Ogłosił też coś, na co nigdy się nie zdobył Napoleon – wskrzeszenie Państwa Polskiego. Stała się rzecz nieprawdopodobna – słowo „Polska” padło z ust Cara Rosji!
Polscy żołnierze wracali do własnego kraju, do Królestwa Polskiego.
20 stycznia 1815 roku rozkazem podpisanym przez carewicza Konstantego, a wydanym w imieniu Króla Polskiego, Aleksandra I, sławny pułkownik napoleoński, Józef Dwernicki został mianowany dowódcą 2 Pułku Ułanów w armii Królestwa Polskiego.
Trzydziestopięcioletni wówczas pułkownik cieszył się sławą świetnego dowódcy i organizatora, a ponadto zasłużoną opinią – jak byśmy to dzisiaj ujęli – profesjonalisty, fachowca kapitalnie łączącego wiedzę teoretyczną z praktycznym doświadczeniem. Jemu właśnie powierzono napisanie regulaminów dla kawalerii Królestwa Polskiego.
Barwą 2 Pułku Ułanów stał się kolor biały. W regulaminie mundurowym przekładało się to na białe wyłogi, lampasy i kwatery czapek do granatowego munduru, a na lancy granatowo-biały proporczyk z biało-granatową żyłką biegnącą przez środek.
Pod komendę Dwernickiego trafili weterani z 6 Pułku Ułanów Księstwa Warszawskiego. Nie było ich zbyt wielu. Z wojennej tułaczki wróciło ich niewiele więcej niż dwie i pół setki.
Tym podkomendnym Józefa Dwernickiego należy się chwila uwagi. 6 Pułk Ułanów powstał jeszcze w 1806 roku, w czasie walk kampanii napoleońskiej zakończonej bitwą pod Frydlandem i pokojem w Tylży. Śmiało można powiedzieć, że pułk powstał wcześniej niż Księstwo Warszawskie! Aby historia była jeszcze ciekawsza, w 1806 r. podstawą kadrową formowanego w warunkach bojowych oddziału była grupa około 80 Polaków, dotychczasowych „Towarzyszów Pruskich”, którzy w czasie jednej z potyczek na terenie Wielkopolski przeszli na właściwą stronę linii frontu. (Właściwa to była ta, gdzie się nosi rogatywki). Dzięki szczególnemu wyrobieniu wojskowemu tych ludzi, pułk (notabene początkowo noszący numer 2) bardzo szybko osiągnął wysoki poziom sprawności bojowej. Od początku istnienia Księstwa Warszawskiego aż do końca epopei napoleońskiej, pułk ten wyróżniał się szczególnie wysokim poziomem wyszkolenia i fantastycznym duchem bojowym.
Józef Dwernicki dowodził 2 Pułkiem Ułanów Królestwa Polskiego przez 14 lat. Żołnierze nazywali go „wujkiem”. Już znacznie wcześniej znana była i podziwiana jego dbałość o podkomendnych. Nic więc dziwnego, że wszelkie braki w zaopatrzeniu były rozwiązywane przez kolejne subwencje z funduszy dowódcy.
Generalska nominacja Dwernickiego (w 1828 r. został generałem brygady) nie zakończyła jego związków z pułkiem.
Dwa szwadrony (5 i 6), które wsławiły się szarżą na rosyjską artylerię w bitwie pod Stoczkiem, powstały jako nadliczbowe po wybuchu powstania, dzięki ogromnemu wysiłkowi organizacyjnemu i gospodarskiej zapobiegliwości Józefa Dwernickiego. Szwadrony te składały się w większości z wysłużonych, samorzutnie zgłaszających się z powrotem do szeregów weteranów 2 Pułku – wiarusów o siwych wąsach i czuprynach. Szwadrony te walczyły w składzie korpusu Generała również na Wołyniu, do końca istnienia korpusu.
Szwadrony spod Stoczka nie wzięły udziału w innej bitwie na przedpolach Warszawy – o Olszynkę Grochowską. Tam swoje chwile chwały miały dywizjony podstawowego składu pułku.
Dwa szwadrony (1 i 2) broniły pozycji polskiej artylerii, gdy ruszyła na nie szarża rosyjskiej kawalerii, kolejne dwa (3 i 4) szarżowały na czele kontrataku polskiej jazdy i walnie przyczyniły się do rozgromienia rosyjskich kirasjerów.
Pamiętnikarze opisywali rzecz ciekawą: ułani 2 Pułku, zamiast w najprostszy możliwy sposób zakłuć lancami ściganych kirasjerów, „bawili się” w branie ich do niewoli taką metodą, że uderzeniem lancy wbijali im ich hełmy na oczy, a następnie zwalali z koni. Pamiętnikarze ówcześni opisują, jak kirasjerzy „oślepieni” w ten sposób, już jako jeńcy w kilka godzin po bitwie, nie mogli nadal uwolnić się od własnych hełmów zakleszczonych o nosy.
Na pamiątkę bitwy pod Olszynką Grochowską 2 Pułk zyskał nazwę Pułku Ułanów Grochowskich. Pod tą nazwą odrodził się w I Korpusie Polskim na Ukrainie w roku 1917 (90 lat temu!), od początku ogromne znaczenie przywiązując do osoby pierwszego pułkownika, późniejszego generała Józefa Dwernickiego.
W tamtym czasie biały kolor barwy pułkowej nabrał szczególnego znaczenia wobec szerzącej się wokół „czerwonej zarazy”. Z połączenia legendy generała Dwernickiego, który zwykł wygrywać wszelkie starcia z Rosjanami, oraz odradzającej się wiary we własne siły Białych Ułanów powstała tradycja pułkowa, jedna z najbardziej wyrazistych w Wojsku Polskim.
Ta tradycja dawała podstawy do dalszych sukcesów bojowych. Kolejne przewagi i zwycięskie boje wzmacniały jeszcze bardziej poczucie własnej wartości.
Pułk, nazywany Białymi Ułanami, Ułanami Dwernickiego, Ułanami Grochowskimi bił się nieprzerwanie w latach 1918–1920 z każdym przeciwnikiem, jaki zagrażał odradzającemu się Państwu Polskiemu: z Niemcami, Ukraińcami, Sowietami.
Po zakończeniu działań wojennych i ulokowaniu w garnizonie w Suwałkach, zgodnie z przyjętymi w Wojsku Polskim zasadami pułk nosił następującą pełną nazwę: 2 Pułk Ułanów Grochowskich im. generała Józefa Dwernickiego.
Każdy ułan znał postać Szefa pułku i z dumą nosił biało-granatowe proporczyki na kołnierzu i inicjały „JD” na naramiennikach; utrzymywano także stały kontakt z rodziną Dwernickich. Poczet sztandarowy pułku w latach 20. XX w. występował w mundurach z lat 1815–1831. Ta praktyka, szczególnie w po roku 1936 r. (okres reform i unowocześniania Wojska Polskiego), była krytykowana przez przełożonych jako nieregulaminowa. Jednak kolejni dowódcy pułku uparcie przy niej trwali i jej bronili.
Przywiązanie do postaci generała objawiało się też w organizowaniu corocznych wyjazdów na grób Generała w Łopatyniu w rocznicę jego śmierci. Bardzo ważnym elementem tych uroczystości była przysięga nowo mianowanych oficerów i podoficerów zawodowych na wierność ideałom i pamięci Generała.
Przy szczególnych okazjach organizowano rajdy konne oraz wizyty na polach bitew w których dowodził.
Oddzielną „historią” była gablota z rzekomymi kośćmi konia należącego do generała Dwernickiego, eksponowana w koszarach pułku. Nie wiadomo, na ile pochodzenie tych „relikwii” było udokumentowane i godne zaufania. Niemniej, oddziaływanie tej legendy na wyobraźnię szeregowych ułanów było potężne. Śmiało można mówić o swoistym kulcie postaci Generała w pułku.
|